Dzisiaj się spotkałam z M. Pierwszy raz chyba od miesiecy ;p
Były krewetki (ble!) pizza, pepsi i lody waniliowe :) Dosyć ciekawie było szczególnie w Wenecji ;p Potem poszłyśmy do mnie i było jeszcze bardziej ciekawie ;p
m.in:
Obcinanie głowy Kenowi

Z późniejszym stwierdzeniem że pasuje mi do bluzki i jednak go oszczędzę.

A potem salutowanie po amerykańsku. ( nie mogę z tego zdjęcia buhaha, nie śmiać sie!)

A na koniec pożegnanie. Potem od razu do A. na filmy na jiutiubie ;p
Ale głównym gwoździem programu jest zastaw dla koleżanki, kartka i notesik na urodziny :)



A teraz spadam się myć bo wypożyczyłam sobie mase książek i będe czytać :)
dobranoc ;*